



Trener
Solo Team to dla mnie nie tylko własne przygotowania. Prowadzę treningi, pracuję z zawodnikami i buduję miejsce, w którym następni uczą się walczyć po swojemu.
Trener. Mąż. Ojciec. Człowiek. Zawodnik to jedna z moich ról — nie cała moja historia.
Sport pokazuje charakter, ale nie pokazuje całego człowieka. Tutaj walka schodzi na drugi plan, a zostają ludzie, odpowiedzialność, codzienność i odrobina czystego luzu.




Solo Team to dla mnie nie tylko własne przygotowania. Prowadzę treningi, pracuję z zawodnikami i buduję miejsce, w którym następni uczą się walczyć po swojemu.





Poza sportem mam życie, którego nie mierzę rundami ani rekordem. Nie chcę robić z prywatności widowiska — wystarczy pokazać kawałek tego, co ważne.





Ojcostwo to dla mnie inny rodzaj odpowiedzialności niż przygotowanie do walki. Mniej sportowych liczb, więcej zwykłych chwil, które znaczą więcej niż wynik po gongu.





Rodzina, pies, lokalna działalność, codzienność i rzeczy, których nie widać na karcie walk. Tutaj jestem po prostu sobą — bez rękawic.

Nie wszystko kręci się wokół walk. Czasem trzeba wyłączyć głowę, wrzucić muzykę, złapać dystans i po prostu pobyć sobą.